Tak zwane odnawialne (czyste) źródła energii 25 listopada 2011 - 00:41:16
Chyba najważniejszą przyczyną, dla której nie lubię tzw. ekologów, to że rzucają hasłami a nie faktami. Poniższy artykuł (sorry tylko w języków moich sąsiadów) ładnie wyłuskuje kilka daleko idących skrótów myślowych związanych z tzw. odnawialnymi źródłami energii.
Weźmy np. hydroelektrownie. Są coraz rzadziej zaliczane od źródeł odnawialnych, choć ich źródło energii (przesuwające się masy wody) nie jest mniej odnawialne niż np. przesuwające się masy powietrza (w elektrowniach wiatrowych). Pewnie są za mało alternatywne. Co ciekawe to źródeł odnawialnych zalicza się elektrownie geotermalne, które wykorzystują ciepłe wody gruntowe, które może się odnawiają, ale trochę za wolno dla nas.
Dyskusja o tym gdzie zaksięgować energii z hydroelektrowni, to trochę dzielenie włosa na czworo. Prawdziwym problemem jest to, że może energia wiatru czy słońca jest odnawialna (oczywiście w naszej skali czasowej), to materiały potrzebne to jej konwersji na energię elektryczną! Przerzucają się na odnawialne źródła energii, moglibyśmy poważniej nadszarpnąć zapasy neodymu, litu czy platyny.
Inny problem stwarza energia z biomasy. Produkcja biomasy nie wymaga tylu rzadkich surowców jak elektrownia wiatrowa, ale za to potrzebuje ziemi, która trzeba odebrać, albo ludziom, albo dzikim zwierzętom.
Podsumowują nie ma obecnie czystych źródeł energii, choć warto szukać alternatyw do węgla, ropy czy uranu. Tak przy okazji tego ostatniego, to jego ciekawą alternatywą może być tor, mający wiele zalet, ale jedną 'wadę' trudno z jego odpadów produkuje się bomby atomowe.