Yosemite i latanie 03 maja 2011 - 00:14:57
Kilka lat temu będą w USA wlazłem na Half-Dome. Wchodziło się "bardzo fajnie", 1400 metrów przewyższenia a końcówka wchodzenia na szczyt to droga pomiędzy dwoma kablami po czystym granicie, całkiem już wyślizgany. Ja zaś miałem takie zwykłe tanie trampki (nie przeznaczone do wspinaczki) o nie najlepszej podeszwie. Kojarzyło mi się to trochę wchodzenie po polskich płytach nagrobkowych.
Gdy już wlazłem popatrzyłem w lewo, popatrzyłem w prawo i ... no pięknie, ale jakoś nic nadzwyczajnego, w polskich górach też jest ładnie. Już miałem schodzić lekko zawiedziony, postanowiłem jednak podejść jeszcze do "końca szczytu".

Spojrzałem w dół i...
nie mogłem odejść...
wracałem do tego miejsca jeszcze dwa razy...
zapragnąłem być ptakiem...
a przynajmniej skoczyć w dół ze spadochronem.
W najnowszym numerze National Geographic jest artykuł o wspinaczach w Yosemite i okazuje się, że podobne pragnienia ma więcej ludzi, a niektórzy je nawet realizują. Spójrzcie na trzecie zdjęcie od końca w tej galerii.